granice obrony koniecznej

pobierz całe opracowanie w formacie:

Przekroczenie granic obrony koniecznej z użyciem broni palnej – temat bardzo kontrowersyjny, budzący wiele emocji i nadal zbyt słabo omówiony w polskiej literaturze i orzecznictwie. Przypadków użycia broni w obronie własnej w Polsce jest bardzo niewiele. W tej części omówimy granice obrony koniecznej i spróbujemy omówić czynniki, które korzystnie wpłyną na sytuację procesową broniącego się. Broń traktowana jest często sama w sobie jak zło, stąd użytkownik broni, który postrzelił innego obywatela zaczyna tłumaczenie swego postępowania z bardzo trudnej pozycji. Nad głową wisi perspektywa długoletniej odsiadki. Zrobiliśmy przecież komuś wielką krzywdę. To jedno jest oczywiste. Reszta w naszych rękach.. 

Formy i skutki przekroczenia granic obrony koniecznej

1. Wprowadzenie

Przekroczenie granic obrony koniecznej jest najtrudniejszym zagadnieniem w dyskusji nad prawem do obrony koniecznej. W całej problematyce obrony koniecznej chodzi przecież o usprawiedliwienie siebie samego przed organami ścigania karnego, gdy to – bezsprzecznie – komuś zrobiliśmy krzywdę, zniszczyliśmy mienie, czy pozbawiliśmy kogoś życia. Skutki naszego czynu są dla wszystkich oczywiste. Teraz my musimy przekonać cały otaczający nas świat, że zrobiliśmy to tylko dlatego, że nam lub komuś innemu groziło bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Rozważając nad granicami obrony koniecznej staramy się odnaleźć odpowiedź na pytanie, „jaki sposób obrony będzie usprawiedliwiony zamachem określonego rodzaju?”

2. Ekscesy

Przekroczenie granic obrony koniecznej nazywane jest w nauce prawa „ekscesem”.

Dlaczego poznanie granic obrony koniecznej jest tak istotne? Otóż, w razie przekroczenia granic obrony koniecznej (popełnienia ekscesu) liczyć musimy się ze skazaniem. Kodeks karny umożliwia jedynie sądowi orzekającemu stosować złagodzenie kary lub odstąpienie od jej wymierzenia.

Na końcu tej Części II omówimy sobie jeszcze „wyjątek od wyjątku”, tj. bezkarności mimo popełnienia ekscesu. Ale na ten moment utrwalmy sobie zasadę wyrażoną w art. 25 § 2 kk:

W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

W doktrynie i orzecznictwie prawa karnego wykształciły się trzy formy przekroczenia granic obrony koniecznej:

a) użycie niewspółmiernego narzędzia lub sposobu obrony (eksces intensywny),
b) nieuzasadnione wyprzedzeniu zamachu (eksces ekstensywny uprzedni),
c) działanie po ustaniu zamachu (eksces ekstensywny następczy).

Zacznijmy od końca.

2.1. Działanie po ustaniu zagrożenia.

Najmniej wątpliwości budzi ocena działania po ustaniu zamachu.

Dobrodziejstwo obrony koniecznej stosujemy jedynie do odparcia zamachu, a nie dla „wymierzenia sprawiedliwości”, czy „rewanżu” za doznaną krzywdę. Każde działanie po ustaniu zamachu traktowane jest więc z zasady jako przekroczenie granic obrony koniecznej.

Zobrazować to można strzałem w plecy uciekającego napastnika.

Nie liczmy więc na pobłażliwość prokuratora, jeżeli napastnik odstąpił od zamachu, zaprzestał ataku, zaczął się wycofywać bądź uciekać. Od odpowiedzialności karnej uratować może nas wtedy jedynie wspomniany „wyjątek od wyjątku”, o którym później.

2.2. Wyprzedzenie zamachu

Więcej problemów stwarza już wyprzedzenie ataku. Czasem przecież nasz uprzedni atak jest nie tylko najlepszą, ale i jedyną formą obrony przed napastnikiem. Napastnik idący na nas z nożem czy kijem baseball’owym formalnie nie rozpoczyna przecież ataku, dopóki nie zamachnie się na nas tym narzędziem. Może on sygnalizować wiele emocji, grozić, z daleka machać narzędziem, ale czy to już zamach? Oczywiście – nie.

W pewnych okolicznościach, napastnik swym zachowaniem dawać może tak wiele sygnałów o tym swym zdecydowaniu na atak, iż każdy rozsądny człowiek zacznie się bronić „wyprzedzająco”. Inaczej przecie na rozpoczęcie obrony przed samym zamachem może być już za późno. Nie możemy przecież czekać do ostatniej chwili na dźgnięciem nożem, czy uderzenie siekierą, podnosząc w ten sposób do nierozsądnych granic ryzyko utraty swego zdrowia lub życia, czy obezwładnienie i odebranie nam broni.

Kiedy więc „wyprzedzamy zamach” (popełniając eksces), a kiedy „już reagujemy na zamach”?

Definiując pojęcie „bezpośredniego zamachu”, nauka prawa uwzględniła stadia działania sprawcy poprzedzające faktyczny atak (np. zadanie ciosu nożem). Pojęcie zamachu odróżniane jest od „ataku” w ten sposób, iż „bezpośredni zamach” obejmuje określone etapy działania sprawcy dokonane jeszcze przed samym atakiem. Celem obrony jest przecież unicestwienie bezpośredniego, oczywistego zagrożenia i niedopuszczenie do powstania uszczerbku w naszych lub cudzych dobrach.

I tak zamach jest bezpośredni, jeżeli:

  1. jego sprawca już zaczął naruszać dobro chronione lub
  2. zamach temu dobru grozi niezwłocznie, tak że znajduje się ono już w niebezpieczeństwie – istnieje wysoce spotencjalizowane niebezpieczeństwo ataku.

W tym kierunku wypowiedział się też Sąd Najwyższy w starym już jak świat wyroku z dnia 11.12.1978 r., (II KR 266/78): Bezpośredniość zagrożenia wchodzi w grę również wówczas, gdy istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zagrożone atakiem dobro zostanie zaatakowane natychmiast, w najbliższej chwili.

I w tym miejscu pojawia się konieczność analizy okoliczności zamachu i szczegółowego opisu zachowania napastnika – słów, mimiki, poziomu agresji i determinacji, dynamiki jego ruchów etc..

Początkowo zamach nie musi bezpośrednio godzić w nasze życie i zdrowie, ale kolejne fazy działania napastnika – już tak. Zamach to przecież nie tylko ostatnia faza, np. „dźgnięcie nożem”. Od chwili gdy zaczynamy czuć zagrożenie, zaczyna się zamach.

Jeżeli mówimy o fazach działania napastnika i wzrastającym niebezpieczeństwem, to otwiera się pole do dyskusji nad adekwatnymi środkami obrony. Dostosowywanymi do niebezpieczeństwa.

2.3. Zastosowanie sposobu obrony niewspółmiernego do zagrożenia.

Najwięcej dyskusji w literaturze i orzecznictwie budzi problematyka wyważenia granic dopuszczalnej intensywności obrony do sposobu ataku. Jest to też żywotny problem dla posiadaczy broni palnej, gdyż z zasady dysponują najintensywniejszym z możliwych narzędzi obrony. Broń palna to przecież z zasady narzędzie śmiercionośnie. Nie trzeba się nawet za bardzo starać – strzał w udo może doprowadzić do śmiertelnego wykrwawienia się w kilka minut. Stąd więc użycie broni będzie zawsze wiązało się z odpowiedzią na pytanie, czy w obliczu ataku mogliśmy brać pod uwagę ewentualność poświęcenia życia napastnika. W rozumieniu prokuratora i sądu, mogliśmy = jesteśmy usprawiedliwieniu w obliczu tego, że „braliśmy pod uwagę” (zamiar bezpośredni zabójstwa) albo „powinniśmy byli brać pod uwagę” (zamiar ewentualny zabójstwa).

niebezpieczeństwo zamachu

Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać należy w pojęciu „niebezpieczeństwa zamachu”. To do niego mamy dostosowywać środki obronne. I tu, w ostatnich latach polskie orzecznictwo sądowe staje coraz mocniej po stronie ofiar zamachów. Warto przytoczyć tu m.in. Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (II AKa 29/17):

Dla oceny niebezpieczeństwa zamachu podstawowe znaczenie ma motoryczna intensywność zamachu, na którą składają się takie cechy, jak użyte przez sprawcę środki, jego możliwości i kwalifikacje oraz determinacja w zakresie zrobienia zeń użytku, element zaskoczenia. Ponieważ napadnięty ma nie tylko prawo do obrony, ale i prawo do obrony skutecznej, może on użyć wszelkich środków i technik, które stworzą realną szansę na skuteczne odparcie zamachu. W szczególności mogą to być też środki i techniki, których napastnik nie używał, gdyż odpieranie zamachu nie jest „rycerskim pojedynkiem”, gdzie broń i techniki muszą być z góry ustalone. To napastnika obciąża ryzyko szkodliwych dlań następstw swego zamachu, dlatego też oceniając zdarzenie, nie wolno sugerować się rozmiarami tych następstw. Intensywność obrony może być tym większa, im większa jest intensywność zamachu, lub im większa jest wartość zaatakowanego dobra. Takie elementy, jak natężenie działań agresywnych, użyte środki zamachu, właściwości napastnika, jego stan odurzenia środkami narkotycznymi, w istotny sposób warunkują rodzaj i sposób stosowania podejmowanych środków zmierzających do odparcia zamachu.

Ten sam Sąd Apelacyjny we Wrocławiu stwierdził wcześniej (II Aka 251/13):

Jest oczywiste, że aby odeprzeć zamach, natężenie obrony musi przekraczać natężenie zamachu. Obrona, by była konieczna, powinna ponadto zachować określoną proporcję – czyli współmierność – między niebezpieczeństwem zamachu a zastosowanym sposobem obrony. Tak więc można użyć każdego środka służącego do odparcia zamachu, byle tylko był on współmierny do niebezpieczeństwa zamachu.

Przenosząc powyższe na sytuację obrony z użyciem broni palnej, aby uzasadniać współmierność jej użycia w danej sytuacji, wykazać powinniśmy, że zamach wiązał się z realną groźbą utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu. W polskim orzecznictwie próżno doszukiwać się akceptacji do ochrony mienia przy użyciu broni palnej. Powszechnie uznawane było to jako użycie środka niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu.

Oceniając niebezpieczeństwo zamachu, musimy uwzględniać całokształt jego okoliczności: sposób jego dokonywania, jego stadia, użyte narzędzie, poziom agresji, intensywności działania, słowa jakie wypowiada etc. I to do nich powinniśmy dostosowywać nasze działania obronne. Również z użyciem broni palnej, które też ma swoje stadia.

Posłużmy się przykładem:

 Trwa piłkarskie derby. Idziemy po ulicy z rodziną. Na swe nieszczęście ubraliśmy się  przypadkowo w barwy zwycięskiej drużyny. Mamy ze sobą broń. Przy murze garstka kibiców przeciwnika, opija porażkę. Jeden z nich zauważa nas, z ust jego pada jakiś zwitek przekleństw w naszym kierunku, rozbija butelkę w tulipana i idzie na nas. Nie mówi wprost, że nas zabije, ale aż kipi ze złości.

Nie znamy zamiaru napastnika. Nie wiemy czy chce się popisać przed kolegami, czy chce nas nastraszyć, skaleczyć, skroić kurtkę czy ..zabić. Zamach już się ewidentnie zaczął, ale nie wiemy do końca na jakie dobro. Napastnik jest daleko, ale boimy się że za kilka sekund zrobi krzywdę nam lub naszemu dziecku. Jak się zachować?

Z pomocą przyjdzie nam amerykańska doktryna „21 stóp”. Wyznacza ona odległość od funkcjonariusza Policji, po przekroczeniu której uzbrojony w niebezpieczne narzędzie (np. w nóż) napastnik zaczyna stwarzać bezpośrednie zagrożenie dla życia policjanta. Wspomniane 21 stóp (6-7 metrów) ma zagwarantować minimalny czas, w którym funkcjonariusz zdąży zareagować w obronie – wydobyć broń i strzelić. Oczywiście osobom noszącym broń w ukryciu, zajmie to zapewne jeszcze dłużej, nie mówiąc o tych którzy dla bezpieczeństwa nie wprowadzają naboju do komory. Potencjał niebezpieczeństwa Policjanta, po zbliżeniu się napastnika na 21 stóp wzrasta tak bardzo, iż w USA użycie broni w takim dystansie od napastnika jest uzasadnione samą odległością od niego.

W Polsce doktrynę 21 stóp wykorzystać możemy jako wiedzę specjalistyczną. Biegły sądowy (np. instruktor samoobrony) pomoże nam w przekonaniu sądu, iż taka odległość od szarżującego napastnika z niebezpiecznym narzędziem stwarza realne zagrożenie życia lub zdrowia. Czyli od tego czasu zamach traktować należy jako zagrażający życiu i zdrowiu.

Ale co wcześniej, czy musimy czekać z wyciągnięciem broni do takiej odległości? Oczywiście, nie.

niemiecki model postępowania

I tu z pomocą przyjść nam może niemiecka praktyka sądowa i doktryna. W przypadku obrony z użyciem broni palnej wykształcony został model oceny postępowania, jaki jest oczekiwany od broniącego się posiadacza broni. Z powodzeniem możemy ten sposób rozumowania zastosować w polskiej praktyce, gdyż same zasady obrony koniecznej są wręcz identyczne. Otóż – na ile pozwala na to sytuacja – posiadacz broni palnej winien w pierwszej kolejności posługiwać się bronią w sposób najmniej szkodliwy dla napastnika. Samo okazanie i zagrożenie użyciem broni stanowi podstawową – i często wystarczającą – formę jej użycia (czy jak niektóry wolą – wykorzystania). Kolejnym stadium jest oddanie strzału ostrzegawczego (oczywiście nadal – na ile jest to rozsądne w danym otoczeniu i adekwatne do sytuacji). Dopiero gdy powyższe metody nie okażą się skuteczne, bądź ich zastosowanie nie jest możliwe / zasadne, usprawiedliwione będzie oddanie strzału w kierunku napastnika. I tu też, o ile nie jest to absolutnie konieczne, należy unikać strzałów oczywiście śmiertelnych (splot słoneczny, głowa).

Pamiętajmy stanowisko Sądu Najwyższego, iż w obronie koniecznej możemy podjąć środki „konieczne do zmuszenia napastnika do odstąpienia od kontynuowania zamachu”. Ta wskazówka nam bardzo pomoże. Stopniowe używanie broni jest takim właśnie zmuszaniem napastnika od zaniechania zamachu.

W naszym przykładzie – wyciągnięcie broni i zagrożenie nią powinno zatrzymać każdego napastnika który nie jest zdeterminowany na zrobienie nam krzywdy. Nikt rozsądny nie będzie kontynuował zamachu na dobra niższego rzędu mając przed oczami lufę pistoletu. Samo zagrożenie broni nie powoduje zagrożenia życia ani zdrowia napastnika. Powstaje sytuacja „groźby przeciwko groźbie”. Natomiast kontynuowanie zamachu, dalszy marsz na nas, wskazuje na realność zagrożenia, nieobliczalność sprawcy, wolę doprowadzenia do starcia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Narastające w ten sposób zagrożenie uzasadnia podwyższenie stopnia naszej obrony, poprzez zastosowanie kolejnego stadium użycia broni – strzał ostrzegawczy itd..

groźba rozbrojenia?

Ponadto, argumentem przemawiającym za zagrożeniem naszego zdrowia lub życia jest grożąca próba odebrania nam naszej broni. Ten argument zalecałbym jednak stosować jako pomocniczy. Raczej unikałbym jednak bazowania wyłącznie na tej argumentacji przed sądem jeżeli pierwotny sposób działania sprawcy nie wskazuje sam z siebie na zamach na nasze życie lub zdrowie. Typowy napastnik bez broni żądający od nas jedynie portfela, raczej nas nie zastrzeli, nawet gdy położy nas silnym ciosem na ziemię i zabierając portfel, znajdzie pistolet przy pasku. Zapewne tego pistoletu nawet nie dotknie. Przestępcy są zazwyczaj świadomi różnicy między rabunkiem, a zabójstwem. Argument ten natomiast zyskuje na znaczeniu w tych wypadkach, w których spodziewać powinniśmy się od początku działania na nasza osobistą szkodę, szczególnie przez osobę o podwyższonej agresji np. atak furiata, aktywna próba zabrania nam broni, której użyciem wcześniej zagroziliśmy.

Pamiętajmy: Każda sytuacja jest inna, nie ma jednego schematu dopuszczalnych zachowań. Zastosowanie powyższych wytycznych zdecydowanie ułatwi nam przekonanie prokuratora i sądu, iż używaliśmy broni wyłącznie z zamiarem obrony, dostosowując jej formy do zwiększającego się stopniowo poziomu naszego zagrożenia.

Jeżeli nam się to nie uda, pozostaje jeszcze wspomniany wyżej „wyjątek od wyjątku”. Ale zanim do niego przejdziemy…

3. Usprawiedliwienie przekroczenia granic obrony koniecznej – obrona miru domowego.

Od 19 stycznia 2018 roku obowiązuje dodatkowo następujący przepis 25 § 2a kk:

Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.

„nie podlega karze”

Zwrot „nie podlega karze” równoznaczny jest z nakazem umorzenia postępowania karnego, na każdym etapie. Pozwala więc na uniknięcie odpowiedzialności karnej. Postanowienie o umorzeniu postępowania nie jest ujawniane w Krajowym Rejestrze Karnym.

Będzie miał on zastosowanie w dwóch wypadkach:

  1. zamachu poprzedzonego naruszeniem miru domowego,
  2. zamachu, którym jest samo naruszenie miru domowego.

Zgodnie z tą regulacją, jakikolwiek eksces (ekstensywny czy intensywny) będzie zwalniał ofiarę z odpowiedzialności karnej, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było „rażące”.

„rażące” przekroczenie granic obrony

Przepis jest nowy. Na dziś nie sposób wywnioskować, jakimi kryteriami oceny kierować będą się organy ścigania i sądy przy ocenie „rażącego” przekroczenia granic obrony koniecznej. Jako że mamy do czynienia z kolejnym pojęciem niedookreślonym, wszystko znów w rękach człowieka. Faktem jednak, iż wolą ustawodawcy było obniżenie wymogów stawianych broniącym się. Ale w jakim stopniu?

Przekładając to na obronę z użyciem broni palnej, należy założyć (co czynię z nadzieją, iż taki kierunek przyjmie praktyka), iż organy ścigania zobligowane będą do liberalniejszego podejścia do użycia broni w niektórych sytuacjach, w których nie można wprost wywnioskować bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia ofiary. Odparcie ataku we własnym domu samo w sobie wprowadza co prawda szereg okoliczności przemawiających za zwiększeniem intensywności obrony (najbliżsi, wąska przestrzeń, brak możliwości ucieczki, wyjątkowy stres związany z naruszeniem tej sfery bezpieczeństwa człowieka etc). Nowego przepisu nie należy jednak traktować jako card blanche do użycia broni palnej we własnym domu w ogóle. W świetle tej regulacji nie sposób usprawiedliwiać użycia broni palnej w przypadku wejścia kogoś obcego na posesję w biały dzień, ochrony mienia, czy też do strzelania w plecy uciekającemu z mieszkania złodziejowi. Pamiętajmy, że nadal musimy dostosowywać środek obrony do „niebezpieczeństwa zamachu”.

I tak, jako przykład tego zliberalizowanego podejścia można wyobrazić sobie użycie broni palnej względem włamywacza, w nocy, gdy w pokoju obok śpią dzieci, a intruz nie ucieka na widok mieszkańca i ma jakiś nieokreślony przedmiot w ręku wyglądający na broń. Takim przykładem może być wejście na posesję człowieka z niebezpiecznym narzędziem w biały dzień, z którego zachowania wynika, iż jego celem są mieszkańcy a nie na przykład – stojący przed garażem samochód. Im więcej elementów wskazujących na stan zagrożenia (siebie lub rodziny), tym bliżej jesteśmy usprawiedliwienia podjęcia radykalnych działań. Do tej pory jednak sądy nie zajmowały się pojęciem „rażącego” przekroczenia granic obrony koniecznej. Musimy więc poczekać na pierwsze orzecznictwo oraz – czego tylko możemy sobie życzyć – decyzje prokuratorskie.

nowe czy jednak „po staremu”?

Wielu krytyków tej zmiany kodeksu karnego, twierdziło, iż de facto niczego ona nie zmieniła, bo ten sam skutek odnieść można na gruncie dotychczasowego brzmienia przepisu. W wskazuje się przy tym na artykuł 25 § 3kk (nasz „wyjątek od wyjątku”), który stanowi wentyl bezpieczeństwa dla wszystkich którzy granice obrony koniecznej przekroczyli (o czym poniżej). I wiele w tym racji.

Dodanie art. 25 § 2a kk postrzegam jednak mimo to za pozytyw. Uwypukla wolę ustawodawcy położenia nacisku na ochronę ofiar naruszenia miru domowego i zliberalizowanie podejścia do osób broniących swej własności, w większym stopniu niż dotychczas. Aparat wymiaru sprawiedliwości, będzie musiał w wypracować liberalniejsze niż dotychczas traktowanie broniących się w tych okolicznościach. A przecież nie nasze prawo jest problemem ucywilizowaniu zasad obrony koniecznej, a jedynie ci którzy je stosują i interpretują te wieloznaczne pojęcia. A na pierwszej linii są … prokuratorzy.

4. Usprawiedliwienie przekroczenia granic obrony koniecznej – pozostałe przypadki.

Art. 25 § 3 kodeksu karnego, wprowadza bezpiecznik, furtkę dla organów wymiaru sprawiedliwości, umożliwiającą odstąpienie od ścigania osoby, która przekroczyła dozwolone granice obrony koniecznej albo – w przypadku sytuacji opisanej w 25 § 2a – przekroczyła je w sposób rażący, stanowiąc, iż:

Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Przepis ten nazwałem „wyjątkiem od wyjątku”, by zobrazować następujący algorytm rozumowania w analizie obrony koniecznej

Mamy bowiem prawo do obrony, chyba że popełnimy eksces, ale nawet jeżeli popełnimy eksces to nadal możemy nie odpowiadać karnie, jeżeli stało się to wskutek takiego poziomy strachu lub wzburzenia, które to usprawiedliwia.

Nasz strach lub wzburzenie będzie interesował nas jedynie w przypadku przekroczenia  granic obrony koniecznej. Jeżeli działamy w jej granicach, nasz stan emocjonalny jest bez znaczenia.

W zasadzie każdy bezprawny, bezpośredni i rzeczywisty zamach na dobro prawem chronienia i konieczności podjęcia obrony koniecznej dla odparcia tego zamachu wywołuje u atakowanego pewien rodzaj wzburzenia, zdenerwowania czy obawy. Nie oznacza to jednak, iż w każdym przypadku spełnione są warunki do zastosowania wobec sprawcy art. 25 § 3 kk.

O jaki strach i wzburzenie więc chodzi?

Unikniemy kary tylko w sytuacji, gdy okoliczności zamachu, oceniane obiektywnie, racjonalnie tłumaczą wywołanie stanu strachu lub wzburzenia, a stan ten przesądził o sposobie odparcia zamachu.

Ocena, czy zachowanie osoby przekraczającej granice obrony koniecznej, determinowane było strachem, powinna też uwzględniać stan psychiczny tej osoby, zwłaszcza jej osobowość. Gdy broniący nie przejawia szczególnych właściwiości psychicznych, sądy starają się w pierwszej kolejności wywnioskować jaki stan emocjonalny wywołałyby dane okoliczności zamachu na przeciętnej osobie. I na tym kotwiczy się krytyka regulacji art. 25 § 2a), gdyż zamach dokonany na nasz dom, z zasady budzi u nas zdecydowanie zwiększony strach, obawę czy wzburzenie.

W niektórych jednak wypadkach, broniący może być szczególnie kruchej budowy psychicznej, albo…

..i tu zła wiadomość dla wszystkich zaprawionych w bojach i sztukach walki. Zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie (II AKa 231/17) Sąd winien ocenić relacje oskarżonego w kontekście opisanej przez biegłych osobowości, zawodowego przygotowania do reagowania w sytuacji zagrożenia, walki, konfliktu, sprawnego panowania nad emocjami, nacisku na podejmowanie działań i potrzebę efektywności, bez zahamowań lękowych. Ocena tych elementów osobowości ma także znaczenie w rozważaniach nad wiarygodnością tej części ostatnich wjaśnień, w których twierdził: „byłem wystraszony, przerażony”, „byłem w ciężkim stresie”.

Z głową więc podchodźmy więc do – wielokrotnie proponowanego na szkoleniach – modelu lamentowania nad sobą i poziomem swojego stresu po użyciu broni. Czasem możemy po prostu „przerysować” i stać się niewiarygodni w oczach sądu.

 adw. Krzysztof Kuczyński, LL.M.
instruktor strzelectwa

 pobierz schemat analizy obrony koniecznej:schemat obrony koniecznej

 

 

 

 

 

 

 

* * *

SPIS TREŚCI

 Obrona konieczna z użyciem broni palnej.

Część I. Prawo do obrony. 

  1. Wprowadzenie
  2. Definicja z art. 25 kodeksu karnego.
  3. W jakich warunkach działamy w obronie koniecznej?
  4. Mamy prawo się bronić..
  5. ..ale tylko w określonych granicach.

Cześć II. Formy i skutki przekroczenia granic obrony koniecznej.

  1. Wprowadzenie
  2. Ekscesy

2.1. Działanie po ustaniu zagrożenia.
2.2. Wyprzedzenie ataku
2.3. Zastosowanie sposobu obrony niewspółmiernego do zagrożenia.

3. Usprawiedliwienie przekroczenia granic obrony koniecznej – obrona miru domowego.
4. Usprawiedliwienie przekroczenia granic obrony koniecznej – pozostałe przypadki.

Część III. Strzeliłeś? Szykuj się na proces. Wskazówki praktyczne.

  1. Niech sąd się martwi..
  2. Pierwszy zadzwoń po Policję.
  3. Pierwsza pomoc napastnikowi?
  4. Milcz do czasu spotkania z adwokatem.
  5. „Stwórz” i zabezpiecz dowody.
  6. Stopniujmy formy użycia broni.